4 marca 2014

Tzw. Reorganizacja



Żekłbyś kiedyś: familijna atmosfera!
Razem jedli, razem pili, wspólne lulki były,
Ktoś się śmieje, ktośtam gdera,
Gorzej, lepiej - zawsze ręce rączki myły.


Potem nagle cień się pojawił i chłodem powiało
I powoli cisza i szarość omiotły korytarze
I wszystkich swojskich ludzi zrobiło się jakoś mało
I nagle nowość się wkradła  a z nią obce twarze.


Może i o  kanty drogich garniturów tniemy atmosferę
Ale wszystko gra, w końcu zgadzają się słupki!
Uśmiechy są, dzielnie przyswajamy korpo - manierę
A z każdą wypłatą niesmak robi się mniejszy, malutki....