po prostu
30 marca 2019
21 stycznia 2016
25 zuzy
Z kalendarza spadła kartka,
I poważnie się zrobiło,
Już minęła wieku ćwiartka
Trochę strasznie, trochę miło?
W Twoje święto tak szczególne
Czego ja Ci mogę życzyć...
By nam nasze boksy wspólne
Dostarczały moc słodyczy?
Byś nie znała nigdy nudy...
I mój boże, zmień karierę!
Może Cię zatrudni Woody?
Może wejdziesz przed kamerę?
Aby król Twój zawsze głaskał,
W sumie to jest najważniejsze,
Aby pejs Ci naodrastał!
To życzenia są dzisiejsze.
I poważnie się zrobiło,
Już minęła wieku ćwiartka
Trochę strasznie, trochę miło?
W Twoje święto tak szczególne
Czego ja Ci mogę życzyć...
By nam nasze boksy wspólne
Dostarczały moc słodyczy?
Byś nie znała nigdy nudy...
I mój boże, zmień karierę!
Może Cię zatrudni Woody?
Może wejdziesz przed kamerę?
Aby król Twój zawsze głaskał,
W sumie to jest najważniejsze,
Aby pejs Ci naodrastał!
To życzenia są dzisiejsze.
2 września 2015
16 kwietnia 2014
MZ oda do MB
Panie mój!
Ja cichutko szepcę nieśmiało,
Patrząc na jego fizys anielski
W Twych tekstach błędów jest tak mało,
I jak Ty pięknie znasz ten angielski!
Panie mój!
Może nie należę już do młodzieży,
Ale czy ja Cię muszę dłużej prosić?
Nikt tak dobrze jak ty w cabrio nie leży,
I nikt z taką klasą Armaniego nie nosi!
Panie mój!
Ja umieram patrząc na twój uśmiech Bonda
Wielbię pełnię gustu, stylu i smaku
niech nawet zamiast ferrari będzie Honda!
Ja Cię nawet chcę bez tego tartaku!
Ja cichutko szepcę nieśmiało,
Patrząc na jego fizys anielski
W Twych tekstach błędów jest tak mało,
I jak Ty pięknie znasz ten angielski!
Panie mój!
Może nie należę już do młodzieży,
Ale czy ja Cię muszę dłużej prosić?
Nikt tak dobrze jak ty w cabrio nie leży,
I nikt z taką klasą Armaniego nie nosi!
Panie mój!
Ja umieram patrząc na twój uśmiech Bonda
Wielbię pełnię gustu, stylu i smaku
niech nawet zamiast ferrari będzie Honda!
Ja Cię nawet chcę bez tego tartaku!
33 Owcy
W iście Chrystusowe urodziny
Składamy Ci najlepsze życzenia:
Spokoju w otoczeniu rodziny,
Aby spełniały się wszystkie marzenia...
Aby szabry przebiegały bez atrakcji,
w Twym życiu są zbędne różne choroby;
Pamiętaj: nie ma akcji bez reakcji,
A starszych rozsądek ma swoje powody.
Wielu podróży nie tylko arabskich,
Obyś zwiedziła jak tatuś świat cały!
I paru wyjazdów stricte babskich,
Niech piszą o naszych wyprawach annały.
I może potomstwa, rób wciąż piękne dzieci,
Nie ma co się migać, trochę miejmy brawury!
Pamiętajmy, że czas bardzo szybko leci,
A ktoś musi łożyć na nasze emerytury.
I wreszcie to co najważniejsze w życiu:
Nie zapominaj o drobnych radościach,
O krju, obiadach w Paryżu i winka piciu -
Trzeba działać póki nie strzyka nam w kościach.
Liczę, że ci kurwik w oku nigdy nie zgaśnie,
I że nie będzie z Ciebie stateczna matka i żona,
Bo prędzej dunder mnie z nieba trzaśnie,
Niż zgodzę się na Owcę w wersji: matrona!
Składamy Ci najlepsze życzenia:
Spokoju w otoczeniu rodziny,
Aby spełniały się wszystkie marzenia...
Aby szabry przebiegały bez atrakcji,
w Twym życiu są zbędne różne choroby;
Pamiętaj: nie ma akcji bez reakcji,
A starszych rozsądek ma swoje powody.
Wielu podróży nie tylko arabskich,
Obyś zwiedziła jak tatuś świat cały!
I paru wyjazdów stricte babskich,
Niech piszą o naszych wyprawach annały.
I może potomstwa, rób wciąż piękne dzieci,
Nie ma co się migać, trochę miejmy brawury!
Pamiętajmy, że czas bardzo szybko leci,
A ktoś musi łożyć na nasze emerytury.
I wreszcie to co najważniejsze w życiu:
Nie zapominaj o drobnych radościach,
O krju, obiadach w Paryżu i winka piciu -
Trzeba działać póki nie strzyka nam w kościach.
Liczę, że ci kurwik w oku nigdy nie zgaśnie,
I że nie będzie z Ciebie stateczna matka i żona,
Bo prędzej dunder mnie z nieba trzaśnie,
Niż zgodzę się na Owcę w wersji: matrona!
4 marca 2014
Tzw. Reorganizacja
Żekłbyś kiedyś: familijna atmosfera!
Razem jedli, razem pili, wspólne lulki były,
Ktoś się śmieje, ktośtam gdera,
Gorzej, lepiej - zawsze ręce rączki myły.
Potem nagle cień się pojawił i chłodem powiało
I powoli cisza i szarość omiotły korytarze
I wszystkich swojskich ludzi zrobiło się jakoś mało
I nagle nowość się wkradła
a z nią obce twarze.
Może i o kanty
drogich garniturów tniemy atmosferę
Ale wszystko gra, w końcu zgadzają się słupki!
Uśmiechy są, dzielnie przyswajamy korpo - manierę
A z każdą wypłatą niesmak robi się mniejszy, malutki....
14 stycznia 2014
Limeryki. CDN.
Pewnego Brodacza z Kucienka,
Straszliwie bolała ręka.
Lekarze zaczęli mawiać:
Przestań te autografy dawać!
Dłoń odpadnie i będzie męka.
Pewna Blondynka spod Radomia,
Okrutnie pokochała siwego konia.
Może to i wbrew naturze,
Ale że była na asesurze,
Nikt nie krzyczał jak odjechali na błonia.
Pewną dziewczynę z Janowa,
Dopadła adwersarzy zmowa.
Mówili: pijesz za dużo alkoholi
Za dużo jadła, fifek, swawoli!
Od takich plotek bolała ją głowa.
Pewna kobitka z Warszawy
Miała chętkę na miseczkę strawy
A że dbała o linię
I miała lekką bulimię
Przed kaloriami żywiła obawy.
Straszliwie bolała ręka.
Lekarze zaczęli mawiać:
Przestań te autografy dawać!
Dłoń odpadnie i będzie męka.
Pewna Blondynka spod Radomia,
Okrutnie pokochała siwego konia.
Może to i wbrew naturze,
Ale że była na asesurze,
Nikt nie krzyczał jak odjechali na błonia.
Pewną dziewczynę z Janowa,
Dopadła adwersarzy zmowa.
Mówili: pijesz za dużo alkoholi
Za dużo jadła, fifek, swawoli!
Od takich plotek bolała ją głowa.
Pewna kobitka z Warszawy
Miała chętkę na miseczkę strawy
A że dbała o linię
I miała lekką bulimię
Przed kaloriami żywiła obawy.
9 grudnia 2013
W Barcelonie jeden dzien
W Katalonii dwie Blondynki
Z mapą walczyć próbowały
Zgubiły gdzieś Gaudiego budynki,
Port, katedrę i Guell cały!
Acz słońce całkiem miło prażyło
I tanie wino się ciutkę lało
W sumie zgubić się było miło.
Szkoda, że miały urlopu tak mało.
Z mapą walczyć próbowały
Zgubiły gdzieś Gaudiego budynki,
Port, katedrę i Guell cały!
Acz słońce całkiem miło prażyło
I tanie wino się ciutkę lało
W sumie zgubić się było miło.
Szkoda, że miały urlopu tak mało.
3 grudnia 2013
Dwie Magdy.
W pewnym korpo w centrum miasta
Magdy ręce załamały
Nikt tu złotem już nie szasta
Czasem duży tez jest mały...
Nie ma pochwał, nie ma chwały
Prezes już bez butów chodzi
Ale zawsze dochód stały
Przywiązanie jakieś rodzi.
Więc się topią w swej żałości
Zamiast ruszyć zad do przodu
Może je ten marazm złości?
Szkoda że zmiana wymaga zachodu.
Magdy ręce załamały
Nikt tu złotem już nie szasta
Czasem duży tez jest mały...
Nie ma pochwał, nie ma chwały
Prezes już bez butów chodzi
Ale zawsze dochód stały
Przywiązanie jakieś rodzi.
Więc się topią w swej żałości
Zamiast ruszyć zad do przodu
Może je ten marazm złości?
Szkoda że zmiana wymaga zachodu.
Dla Sylwii
Na wsi pracuje wbrew własnej woli
Winem często zapija smutki
I czasem zatraca się w swej niedoli
A w domu czeka syneczek malutki
Dziecię to niczym Aniołek jest grzeczne,
Po ojcu odziedziczył tę cechę
Rozumiesz jej decyzje niedorzeczne?
Że nie chce tatusia przyjąć pod strzechę?
Jaki jest sens w tym dziwnym wyborze
Rodzina ze smutkiem kręci głowami
Coś ty zrobiła grzesznico, mój boże!
Przecież on bił cię tylko słowami!
Więc ona siedzi sama, smutna i cicha
Nikt nigdy nie udzieli jej pomocy, to już wiecie.
Ale się kołacze gdzies nadzieja licha:
Może jednak znajdzie się książę gdzieś na tym świecie...
Pracowo
Pewna pani z ikomersu
Prezentację tworzyć miała
Ale nie widziała sensu
Więc jej z tego wyszła chała
Szef jej pyta: co się dzieje?
Ona płacze, ręce łamie
Jesień, chandra, ciągle leje
Ja chcę jakieś loty tanie!
I na plaży lico smażyć
Parasolkę mieć w koktajlu
Patrząc w niebo sobie marzyć
Czas na zmianę w mym lajfstajlu!
Szef nie wierzy w taki dołek
"Mogę spełnić twe życzenia
Stracić możesz tu swój stołek
Więc poszukaj gdzieś natchnienia!"
Pewna Pani z ikomersu
Bardzo wtedy posmutniała
i złożyła wers do wersu
Prezentację napisała.
Prezentację tworzyć miała
Ale nie widziała sensu
Więc jej z tego wyszła chała
Szef jej pyta: co się dzieje?
Ona płacze, ręce łamie
Jesień, chandra, ciągle leje
Ja chcę jakieś loty tanie!
I na plaży lico smażyć
Parasolkę mieć w koktajlu
Patrząc w niebo sobie marzyć
Czas na zmianę w mym lajfstajlu!
Szef nie wierzy w taki dołek
"Mogę spełnić twe życzenia
Stracić możesz tu swój stołek
Więc poszukaj gdzieś natchnienia!"
Pewna Pani z ikomersu
Bardzo wtedy posmutniała
i złożyła wers do wersu
Prezentację napisała.
2 grudnia 2013
Spłodzone na pożegnanie kolegi Wilka.
Z daleka falował czarny lok na czole,
I pewny chód młodego Casnovy ,
Co często w tym naszym grajdole
Powodowało plotki i różne rozmowy.
Teraz życie na przód mknie
I wszystko się zmienia powoli;
Kiedy Góra szeregi swoje tnie,
Musimy wspierać się w swej niedoli.
Więc Ci Pawle życzymy w przyszłości
Abyś swą watahę zawsze wspomniał miło,
Wiele szczęścia, sukcesów, radości,
Pamiętaj co dobre, zapomnij co złe
było…
Wiemy, że w nowym zawodzie nie
pobłądzisz,
Tylko może bierz mniej urlopów na
żądanie J
(Wątpię czy Zimoch się obija – jak
sądzisz?)
26 listopada 2013
Michałowo urodzinowo
Życzę Ci gorąco z okazji Twego święta:
Aby świat był ciut mniej złośliwy,
Buzia zawsze była szeroko uśmiechnięta
A totalizator był bardziej litościwy
Aby Cię muza pisarzy nawiedziła wreszcie
- Nie można być wiecznym studentem! -
I abyś osiadł wreszcie w moim mieście
(Opcjonalnie PKP obdarowało abonamentem)
Abyś nigdy nie stracił uroku swej lwiej brody
I zdobył sławę godną co najmniej Uwe Bolla
Choć wtedy więcej Pań będzie robiło podchody
Przeżyję jakoś, skoro taka Boża wola...
Abyś zawsze miał serce tak dobre jak masz,
Niech nie zmienią tego te polskie szarówki
Bo póki wiesz o co masz dbać i dbasz,
Jest OK - w końcu jestem ja, camel i parówki!
18 stycznia 2013
60tka wuja Mike'a
Zapewne ktoś inny byłby znużony;
To latanie z kontynentu na kontynent,
Nowe kraje, nowe miasta, nowe domy,
Nawet żon się zmienia asortyment.
Więc tobie Wuju w tym szczególnym dniu
Życzę pieniędzy, szczęścia i miłości,
Dużo słońca, dużo sexu, mało snu,
Bo tylko to pomoże w zachowaniu młodości!
To latanie z kontynentu na kontynent,
Nowe kraje, nowe miasta, nowe domy,
Nawet żon się zmienia asortyment.
Więc tobie Wuju w tym szczególnym dniu
Życzę pieniędzy, szczęścia i miłości,
Dużo słońca, dużo sexu, mało snu,
Bo tylko to pomoże w zachowaniu młodości!
23 czerwca 2012
39 siostry
Co na 39 jubileusz Ci życzyć?
Kolejnej wycieczki do dalekich krajów?
Aby na dzikich plażach się byczyć,
Zwiedzić Tadż Mahal i groby Majów?
Grzecznych mężów, jędrnych kochanków,
Więcej dzieci, pieniędzy, radości?
Pod palmami bajecznych poranków,
Mniej stresów, nerwów i złości?
Bo- bądźmy szczerzy- wiek wczesno -średni
Nie jest dramatem w botoxu erze,
Nie łykasz już bzdur, głodnych kawałków i bredni
Wiesz czego chcesz od ludzi i czego w karierze.
Więc życzę Ci Sista w ten czas specjalny:
Miej dużo kaski i nowych restauracji,
Niech żaden dzień nie będzie banalny;
Dużo radości, miłości i satysfakcji!!!
27 maja 2012
Naleśnik a la Michelin
Czy tylko ja nie wiedziałam, że dziś będą zielone świątki co mi uniemożliwi zamówienie czegokolwiek sensownego z restauracji? I zmusi do rzeczy, które są poza moją comfort zone, tzn do przeglądania przepisów, zmywania i stania przy garach.
Tego pięknego wieczoru wzięłam na warsztat naleśniki. Naleśnik jest to rzecz podstępna, cwana i przebiegła. Moje nie dość, że grube, to wyszły iście michelinowskie, konsystencją przypominają pięciogwiazdkowe opony. Nie jest wykluczone, że właśnie wynalazłam nową materię, która może zrewolucjonizować polską gospodarkę.
Trzeba było założyć nerdy, conversy i zabrać swój appel na pl. Zbawiciela, tam na pewno zrobiliby je lepiej. A jeśli nie przynajmniej pokąpałabym się w blichtrze ludzi eleganckich. Którzy sami gotować nie muszą.
Tego pięknego wieczoru wzięłam na warsztat naleśniki. Naleśnik jest to rzecz podstępna, cwana i przebiegła. Moje nie dość, że grube, to wyszły iście michelinowskie, konsystencją przypominają pięciogwiazdkowe opony. Nie jest wykluczone, że właśnie wynalazłam nową materię, która może zrewolucjonizować polską gospodarkę.
Trzeba było założyć nerdy, conversy i zabrać swój appel na pl. Zbawiciela, tam na pewno zrobiliby je lepiej. A jeśli nie przynajmniej pokąpałabym się w blichtrze ludzi eleganckich. Którzy sami gotować nie muszą.
1 lutego 2012
Dziadki
Najlepsza Z Matek od dziecka mi powtarzała, że wielką szkodą dla młodych ludzi naszych czasów jest rezygnacja z tzw. domów wielopokoleniowych. Domów, w których mieszkali dziadkowie, rodzice i ich latorośle. Dzięki temu dzieci szacunek do starszych nabywały, od maleńkości troszczyć się o starszych uczyły, a rodzice przy okazji mogli od czasu do czasu w balet pójść bezproblemowo- emeryci też wiedzieli, że bachorzęciem czasem zająć się trzeba.
Otóż ja się z NZM nigdy nie zgadzałam bo mimo że dziadków kocham niezmiernie, to ta miłość rośnie wprost proporcjonalnie do zwiększającej się odległości, która nas dzieli.
Problem z dziadkiem jest dość standardowy- nie słyszy, twierdząc zawzięcie, że słuch ma doskonały, natomiast reszta ludzkości ma problemy ze zbyt cichym mówieniem. Uparcie więc omija gabinet laryngologa. Na tyle zawzięty jest w postanowieniu aby nie słyszeć zbyt dobrze, że swojego czasu podstępem próbowałam się chwycić ostatniej deski ratunku- obiecałam, że napiszę upragnioną przez niego pracę magisterską jeśli sobie zrobi aparat słuchowy. Bronić się nigdy wcześniej nie zamierzałam, acz uznałam że gra jest warta świeczki i skoro dziadek się broni przed tzw. fasolką, ja mogę się bronić przed komisją. Poświęciłam dwa miesiące ciężkiej pracy na analizę rodzajów psów tropiących i innych interesujących kryminalistycznych rzeczy. Po obronie mój uczciwy, kochany, dżentelmeński dziadek stwierdził, że nie przypomina sobie żadnej umowy, co powinno być dla mnie zrozumiałe bo stary jest i ma sklerozę. Cwaniaczek.
Podejrzewam, że główną przyczyną niechęci dziadka do aparatów, byłaby konieczność nie tylko słuchania ale i słyszenia babci.
Moja Babcia natomiast, z powodów zdrowotnych od lat w domu zamknięta, kontaktuje się ze światem za pomocą telefonu, TV i radia. Niestety, co za tym idzie, wykształciła w sobie coś, co nazywamy "inteligencją radiową".
Aby ładnie zobrazować czym IR jest podam przykład: "Wnusiu, nie jedz miodku lipowego. PROFESOR mówił w radio, że teraz zdrowy jest tylko spadziowy."
Jak to z autorytetami bywa, żadne argumenty Profesorskiej opinii nie są w stanie poddać w wątpliwość.
Wczoraj Babcia zaprosiła mnie na audiencję. I nie wiem, jak poradzić sobie dalej z życiem- otóż Profesor lub Specjalista (odsyłam do Kominkowego eseju o tzw. Ekspertach), ktoś mondry w każdym razie, uświadomił Babci, że po Polsce grasuje niebezpieczny osobnik- pali biblie, zjada koty, jest łysy a co za tym idzie posiada komplet tatuaży (a wiadomo kto nosi tatuaże- Murzyni i skazańcy) a jego śpiew każdą dobrą duszyczkę może sprowadzić na Złą Drogę. Babcia co prawda nie pamięta, jak to zło wcielone się nazywa, ale wie że już na złą drogę sprowadziło Dodę.
Mam zakaz słuchania jego muzyki.
Dziadek z zakazem się nie zgadza, bo twierdzi, że Babcia wymyśla a radio jest zepsute bo nic w nim nie słychać.
Otóż ja się z NZM nigdy nie zgadzałam bo mimo że dziadków kocham niezmiernie, to ta miłość rośnie wprost proporcjonalnie do zwiększającej się odległości, która nas dzieli.
Problem z dziadkiem jest dość standardowy- nie słyszy, twierdząc zawzięcie, że słuch ma doskonały, natomiast reszta ludzkości ma problemy ze zbyt cichym mówieniem. Uparcie więc omija gabinet laryngologa. Na tyle zawzięty jest w postanowieniu aby nie słyszeć zbyt dobrze, że swojego czasu podstępem próbowałam się chwycić ostatniej deski ratunku- obiecałam, że napiszę upragnioną przez niego pracę magisterską jeśli sobie zrobi aparat słuchowy. Bronić się nigdy wcześniej nie zamierzałam, acz uznałam że gra jest warta świeczki i skoro dziadek się broni przed tzw. fasolką, ja mogę się bronić przed komisją. Poświęciłam dwa miesiące ciężkiej pracy na analizę rodzajów psów tropiących i innych interesujących kryminalistycznych rzeczy. Po obronie mój uczciwy, kochany, dżentelmeński dziadek stwierdził, że nie przypomina sobie żadnej umowy, co powinno być dla mnie zrozumiałe bo stary jest i ma sklerozę. Cwaniaczek.
Podejrzewam, że główną przyczyną niechęci dziadka do aparatów, byłaby konieczność nie tylko słuchania ale i słyszenia babci.
Moja Babcia natomiast, z powodów zdrowotnych od lat w domu zamknięta, kontaktuje się ze światem za pomocą telefonu, TV i radia. Niestety, co za tym idzie, wykształciła w sobie coś, co nazywamy "inteligencją radiową".
Aby ładnie zobrazować czym IR jest podam przykład: "Wnusiu, nie jedz miodku lipowego. PROFESOR mówił w radio, że teraz zdrowy jest tylko spadziowy."
Jak to z autorytetami bywa, żadne argumenty Profesorskiej opinii nie są w stanie poddać w wątpliwość.
Wczoraj Babcia zaprosiła mnie na audiencję. I nie wiem, jak poradzić sobie dalej z życiem- otóż Profesor lub Specjalista (odsyłam do Kominkowego eseju o tzw. Ekspertach), ktoś mondry w każdym razie, uświadomił Babci, że po Polsce grasuje niebezpieczny osobnik- pali biblie, zjada koty, jest łysy a co za tym idzie posiada komplet tatuaży (a wiadomo kto nosi tatuaże- Murzyni i skazańcy) a jego śpiew każdą dobrą duszyczkę może sprowadzić na Złą Drogę. Babcia co prawda nie pamięta, jak to zło wcielone się nazywa, ale wie że już na złą drogę sprowadziło Dodę.
Mam zakaz słuchania jego muzyki.
Dziadek z zakazem się nie zgadza, bo twierdzi, że Babcia wymyśla a radio jest zepsute bo nic w nim nie słychać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







