Dziadkowe. Aby się nie zgubiły.

Andrzej Świętorzecki
OKRUTNA  WNUCZKA
I  inne nieszczescia



    










    
           
Słowem wstępu


Raz  pewien starszy Pan z Warszawy,
Wpychał nos w nie swoje sprawy:
Nie zważając na rodziny krzyki
Pisał o wszystkich złośliwe wierszyki
Przynajmniej dużo było zabawy.











Mojemu najukochańszemu dziadkowi z okazji Świąt Bożego Narodzenia,
Okrutna Wnuczka.
















 DLA MAGDY



24 grudzień 2009r
NA POBYT MAGDY W LONDYNIE
***

Siedzi Magda gdzieś w Londynie,
Zapomina o rodzinie!
Ja uparcie sobie myślę,
Że nam sms- a przyśle,
Że telefon dziś usłyszę,
Że list może mi napisze.
Lecz na próżno czekam wieści,
Z kim przebywa, kto ją pieści,
Z kim po pracy czas swój spędza,
Na jedzeniu czy oszczędza?
I głód czy jej nie doskwiera?
Kto na spacer ją zabiera?
Kto, gdy deszcz o bruki dzwoni,
Parasolem ją osłoni?
Życie pełne jest zagadek,
Na wiadomość czeka dziadek…
A czas płynie i ucieka…
Jak Tamiza- brudna rzeka.

Lipiec 2006

MAGDUSI- WNUSI
***

Postać jej smukła, wyniosła,
Oblicze pełne dumy,
Sądzi, że jest dorosła
I zjadła wszystkie rozumy.
Niezbyt lubiana w szkole,
Nauczyciele- okropni!
Koledzy to głupole!
Nie warto walczyć o stopnie.
Na palcach srebrne paznokcie,
Malowane na oczach cienie,
Obcasy wysokie na łokcie,
Ubiory modne szalenie,
Które się co dzień zmienia.
Uwielbia kosmetyki,
Pisze w chwilach natchnienia
Sentymentalne wierszyki.
I ma dziadka szydercę,
Co na jej uśmiech czeka,
Więc miej dla niego serce
Zanim nie zamkną wieka.

LIMERYK
***


Magda w Anglii pracująca,
Prawie pada od gorąca.
Nałóż czapkę dziadek prosi,
Każdy w upał czapkę nosi!
-Niech mi dziadek się nie wtrąca!












Lipiec 2006


KRÓTKA ROZMOWA MIĘDZY DZIADKIEM A MAGDĄ , CZYLI „DZIAD PRZEMÓWIŁ DO OBRAZU”
***

Dziadek Magdę prosi grzecznie:
Musisz uczyć się koniecznie,
Dość lenistwa i zabawy,
Bo zupełnie wyjdziesz z wprawy!
Trzeba książki wziąć do ręki,
Dbać o umysł nie o wdzięki!
Kiedy chcesz egzamin zdać,
Masz się uczyć a nie spać!
I dyskusja trwa gorąca…
Niechaj dziadek się nie wtrąca,
Każdy sobie rzepkę skrobie.
Jestem mądra, wiem co robię!
I tak poszła w las nauka…
Kiedyś Magda ją odszuka,
Gdy ją zgłębi to zrozumie,
Że  niewiele  jeszcze  umie.




Styczeń 2006
MAGDZIE, NA JEJ POBYT W LONDYNIE
***

Pędzi Magda na rowerze
Wiktuały wiezie świeże:
Pizze, cole i hot dogi-
-Transport pewny i nie drogi.
Tu uliczka, tam zaułek,
Fajna trasa dla dwóch kółek!
Tu pod górkę, tan znów spadek,
Kurde! Grozi jej upadek!
Cóż, prognozy nie najlepsze,
Może Maciek ją podeprze?
Lecz czy zechce? Kto go zmusi?
Oto rada dla Magdusi:
Gdy uniknąć chcesz upadków,
Do nauki wróć i dziadków!





Czerwiec 2006
MAGDZIE NA MIKOŁAJKI   (OPOWIEŚĆ ZMYŚLONA ALE WIELCE PRAWDOPODOBNA)
***

Rzekła mama do Magdusi:
Iść do pracy mama musi,
Sprawiaj mi się tu przykładnie,
Zaraz dziadek tutaj wpadnie.
Magda zwykle słucha mamy,
Lecz gdy mama wyszła z bramy,
Magda za nią wnet wychodzi…
A cóż dziadek mnie obchodzi?!
Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
Wpada dziadek jak pantera.
Gdzie ty jesteś? – Magdę woła,
Patrzy…- pusto dookoła…
Trudno, będą czekoladki,
Nie dla ciebie, a dla matki!
Przyszła mama, oj wstyd, bieda,
Czekoladek Magdzie nie da!
Bo kto mamy nie posłucha,
Temu tylko bułka sucha!
Myśli Magda: ale wpadka!
Czekoladek żal, nie dziadka!   





6 grudzień 2006
MAGDZIE NA URODZINY
***

Nic srebro i złoto, to nie chodzi o to,
By młodym być i więcej nic…
I jeszcze do tego mieć kogoś drugiego
I kochać go… I więcej nic…
Zakochanmy być i kochanym być
Mieć przed sobą cały świat
I mieć wciąż dwadzieścia lat i dwa!




   
 URODZINY CAŁEJ RODZINY






NAJSTARSZEJ (urodziny Cioci Iry)
***

Już – dziesiąt lat minęło jak jeden dzień,
Co będzie z nami dalej, któż to wie,
Lecz kiedy w dawne lata obejrzysz się,
To przyznasz, że choć często było źle,
Świat taki piękny przecież wokół jest,
Uroki swe roztacza, aż brak słów
I kwiaty kwitną Tobie, pachnie bez,
I nowa nam nadzieja wraca znów!
Sześcioro wnucząt wkoło, to właśnie to!
I przyszłość ich na pewno będzie stąd
Nadejdą nowe czasy, zginie zło,
A z nim przepadnie zomo, wron i prom.
Choć drogi wciąż dalekie czekają gdzieś,
I jak los sprawi w obce drzwi zapukasz
Rodzime ciepło w swoich dłoniach nieś
I znak zwycięstwa swoim bliskim ukarz.




8 czerwiec 1983
NAJMŁODSZEJ (urodziny Cioci Ani)
***

Dzisiaj, gdy w Twojej kwaterze
Rodzeństwo zgodnie się zbierze,
Gdy dla brata i siostrzyczek
Ciepły nadstawisz policzek,
I gdy w końcu siądą sobie,
Bukiet życzeń złożą Tobie:
Pierwsza- ta najstarsza, śliczna,
Elegancka, zagraniczna,
Gdy usłyszy brzydkie słowo
Cała płonie na różowo!
I ta druga znów z kolei
Której zdrowie się nie klei,
Lecz wiadomo, że je zlepi,
Bo o wszystkim wie najlepiej!
Wreszcie trzecia, ta wesoła,
Co haruje w pocie czoła,
I choć serce jej jak złoto,
Nie ma szczęścia trafić w to-to…
I braciszek z krzepą w dłoni,
Za robotą wiecznie goni,
Choć niewolny jego stan,
Wielką słabość ma do Ann!
Więc Ci życzę: wnucząt mądrych,
Cór troskliwych, zięciów szczodrych,
Serc gorących, pieszczot tkliwych,
Także szwagrów niezłośliwych!
Od Szamotuł do Alaski
Niech Twych wdzięków kwitną blaski.
Niech Ci także jak od lat
Dewizowy rośnie wsad!
Ten to życzeń bukiet świeży
Niech w pamięci Twojej leży,
Gdyż wiadomo, że najmłodsza
I skleroza i najsłodsza!










        26 lipiec 1983r
***


Raz dwie siostry się kłóciły,
Zamiast myśleć o relaksie,
Jedna, że jej PAX niemiły,
Druga, że się kocha w PAX- ie.
Więc Tadziku rozsądź,  która
Etykietka Ci wystarczy-
Czy PAX to jest agentura,
Czy PAX to cud gospodarczy?













NA URODZINY BABCI
***

Urodziny dzisiaj Babci,
Nie policzę jednak lat Ci.
Dla mnie będziesz zawsze młodą
I postawą i urodą.
Jesteś mądra, śliczna, zgrabna,
Miła, dobra i powabna.
A do tego, daję słowo,
Masz swą wnuczkę wyjątkową,
Która uczy się wspaniale,
Gra w tenisa doskonale,
Biega tak, że gubi kapcie
No i kocha swoją babcię.
Życzę Tobie babciu miła
Żebyś zawsze zdrową była
Żebyś zawsze z nami była
I się nigdy nie martwiła!





JANECZCE  NA 60- LECIE
***


Ach to był bal!
Chyba sto par jest na sali!
I będzie żal,
Tym co się tu nie dostali.
Orkiestra gra,
W krąg wirują suknie i szale
To był Twój bal,
Młodości Twej bal nad bale!

Czy pamiętasz? A może już wcale
Nie obchodzi Cię to, co wtedy się działo?
Jak to było właściwie z tym balem?
Co w pamięci Twej jeszcze zostało?
Lat dwadzieścia skończyłaś niedawno,
Wielbicieli tłum do Twych rąk się tłoczył,
Byłaś taką powabną i ładną,
I błękitem śmiały się Twe oczy.

To był ten bal!
Bal młodości, uroku i czaru!
Serce mi spal!
Tyle w Tobie miłości i żaru!
Orkiestra tusz!
Wybieramy balu królową,
Więc idziesz już,
By łaskawie skinąć nam głową!

Czy pamiętasz? Lat minęło tyle,
Lecz Twa pamięć na pewno zachowa,
Tamte pary, jak barwne motyle,
Te postacie, te gesty, te słowa…
Gdy płynęłaś objęta w uścisk,
Świat wirował wokoło tak cudnie,
Tamtym byłaś daleka, tym bliska,
Jak Gioconda z uśmiechem na płótnie…

Ach to był bal!
Dziwne stroje, kostiumy i szaty,
Tam góral z hal,
Tu cyganka i rycerz skrzydlaty!
Szampana lej!
Póki los zły nas nie dopadnie!
I śmiej się śmiej!
Bo z tym uśmiechem tak Ci jest ładnie!

W oknach światła pogasły, cisza,
Już ostatni się goście wynieśli,
I gdy przymkniesz oczy to dzisiaj
Słyszysz szepty, muzykę i pieśni…
Lat minęło czterdzieści i więcej,
Co los przyniósł, nie masz o to żalu
Lecz byś chciała, pewno, najgoręcej,
Jeszcze raz być na takim balu…
Ach to był bal! …













28 styczeń 1985
MICHAŁOWI I ŁUKASZOWI
***

Kiedyś bywało, że nasze dziadki
Od swoich krewnych miewali spadki.
Ale tę forsę ważyli lekce
Tracąc na dziwki, albo w ruletce.
Dziś młode Schuchy spadków nie mają,
A to co mają, głupio wydają:
Na wieżę poszła forsa nie mała,
A bez niej wieża także by stała!
Po co się łudzić niepewnym spadkiem?
Zamiast na wieżę dajcie na matkę!











BASI NA 44 URODZINY
***

Kiedyś w Paryżu ktoś zjadał sery,
Było gatunków 44
Potem zapisał w księdze litery
I tak powstało 44.
Dziś kiedy zajrzysz w swoje papiery
Odnajdziesz swoje 44.
Powinnaś dostać jakieś ordery
Za te przeżyte 44!
Nie przejdą z Tobą żadne numery,
Bo masz za sobą 44.
Na nic przeszkody, na nic bariery,
Gdy się polubi 44.
I pozostanie tylko żal szczery,
Że nie trwa długo 44.
Pamiętaj żeś jest z tej lepszej sfery,
Miej więc na względzie 44.
Gdy grasz w tenisa na kortach Mery
Nikt nie uwierzy w 44.
Masz młode ciało, zwinność pantery
Przed Tobą drugie 44.
I mocno trzymaj w Twym domu stery
Niech wiedzą co to 44!






















9 czerwiec 1997r
PAWEŁKOWI NA 60- TE URODZINY
***

Urodziny to rzecz śliska,
Gdy włos szronem przyprószyło,
Można płakać, bo kres blisko,
Cieszyć się, że się przeżyło.

Niech sukcesy niesie los Ci,
W pracy swej nie zwalniaj kroku,
Wtedy zwalczysz przeciwności!
( A Japońców miej na oku.)

I wspólnego strzeż podwórka,
Sprawa jeszcze nie skończona,
Bowiem córka, to nie córka,
A znów żona to nie żona.

Tak się jakoś pokręciło,
Że odkręcić będzie trudno,
Ważne- żeby było miło
I żeby nie było nudno!

28 kwiecień 1999r
BASIA PAWEŁKOWI W DNIU 62 URODZIN
***

Pawełkowi szczęścia życzę,
Niech Ci firma się rozwija,
Bo, naiwna, na to liczę,
Że skorzystam Na tym i ja!

Czekam jak dotąd daremnie,
Że rozliczysz swego PIT-a,
I zainwestujesz we mnie,
I że kupisz mi UNIT- a!

Wtedy dalej dam Ci wsparcie,
Bo choć jesteś pracoholik,
Tak harować jak na starcie,
Twój wiek na to nie pozwoli!

Pragnę, aby do refleksu,
Pamięć o tym Cie skłoniła,
Pozbądź swoich się kompleksów,
A ja za to będę miła!
28 kwiecień 2001r

PAWEŁKOWI NA 70- TE URODZINY
***

Siedem dziesiątków lat jak strzelił z bata,
Przeszło i jakiś rozdział się zamyka,
Wciąż chce się jeszcze zakosztować świata,
A czas umyka, umyka, umyka...

Niechaj Ci zdrowie nadal będzie służyć,
Nie patrz do tyłu ale pędź do przodu,
Choć lat minionych nie da się powtórzyć,
To co przed Tobą warte jest zachodu.

Niech Twe problemy skończą się szczęśliwie,
Niejedna radość jeszcze Ciebie spotka,
Usiądź z rodziną przy whisky lub piwie,
I wreszcie wygraj milion w totolotka!





28 kwiecień 2009r



                                           TELEGRAMY




P. Michał Schuch

Dziś sposobność jeszcze nie ta,
Bo nas dzieli wiele mil,
Wkrótce Mike zagramy seta,
Czekaj na mnie- Clinton Bill.

***

P. Łukasz Schuch

Choć nie byłeś dziś na planie,
Dla Ciebie kręciłam dupką,
Teraz kiedy jestem „w stanie”,
Przyjedź! Izabella Scorupco.

***

P. Maria Łubkowska

Mańciu, jestem pełen dumy
I przesyłam Ci uściski,
Za to, że mnie prosisz w kumy!
Książę Adam Czartoryski.

***

P. Felicja Miładowska

Śpiewem wyznaję Ci miłość,
Myślę o Tobie co rano,
Wierzę, że moja otyłość,
Bliską Ci będzie- Luciano.

***

P. Tadeusz Anderszewski

Przykro mi, żeś dożył wieku,
W którym już nie nęcą kiecki!
Może viagra? Użyj leku!
Radzę z nieba- B. Piasecki.

***


P. Paweł Wyrębski

Pawełku, zdrowia Ci życzę,
Niechaj Ci w kościach nie strzyka,
Wiesz, że Cię kocham skrycie!
Twoja- Levinsky Monica.


***
P. Magdalena Mazurek

Proszę Cię Madziu mała,
Byś do kościoła chodziła,
I Świętych Pańskich kochała.
Papież- Karol Wojtyła.

***

P. Prof. Barbara Skarga

Barbaro, mowa ma krótka,
Gdy tęsknisz, daj mi znak,
Zapraszam na żabie udka,
Zawsze Twój- Jacques Chirac.

***

P. Krystyna Ruszczycowa

Przysięgam na moją głowę,
Krystyno, przyjedź prędko!
Oddam Ci włości rodowe,
Kocham Cię- Łukaszenko.

***

P. Ferdynand Ruszczyc

Dyrektorze, obraz dziada
Twego, dla mnie to bestseller,
Cena też mi odpowiada!
Kupię! Aaron Rockefeller.

***


P.  Janina Świętorzecka

Kochałem Cię wtedy jeszcze,
Gdy na czole miałaś krostki,
Dziś Cię tylko w myślach pieszczę-
- I to wszystko- Trzeciakowski.

***

P. Edward Skarga

Kupę forsy, multum sławy,
Taką Ci ofertę składam,
Edźka! Przyjedź do Warszawy,
Czekam- Hanuszkiewicz Adam.





LIMERYKI





Raz pewien student z Warszawy,
Zdobił sklepowe wystawy.
Nim zabrał się do dzieła,
Chęć do pracy minęła,
Albo zabrakło mu wprawy.

***

Raz dziewczynkę z Ursynowa
W szkole bolała głowa.
Nie było na to rady,
Nie pomogły okłady,
Po lekcjach była już zdrowa.

***

Raz góral z Poronina
Poszedł sobie do kina.
A wtem światło zgasło,
Na Sali coś trzasło,
Nie była to jego wina.

***


Pewna dziewczynka z Primusa
Marzyła lecieć do USA.
Śmiały się koleżanki-
- Ale ty masz zachcianki,
Nie lepiej mieszkać na Piusa?

***

Pewien filozof z Taszkentu
Dokonał eksperymentu:
Myśli, których miał furę,
Spisywał gęsim piórem,
Lecz zabrakło mu atramentu.

***

Pewna dziewczynka z Gdyni,
Chodziła ciągle w mini.
Mówili: dajże spokój,
Swym strojem nie prowokuj.
Nie pomogło- zgwałcili ją skini.




  
 BŁAHOSTKI




Raz w Londynie pewna pani
Kupiła angielski stanik.
Stanik owszem, w dobrym guście,
Ale ciasny był na biuście.
Zaczął ją pić, gnieść drapać,
Że nie mogła tchu już złapać.
Gdy nie było na to rady,
Wrzuciła go do szuflady.
Jaki morał stąd wynika?
Nie noś ciasnego stanika.

***

Idzie wiosna, rośnie trawka,
Nie ma śniegu ani skrawka.
Słońce coraz mocniej grzeje,
Czasem ciepły wiatr zawieje,
W parku parki tkwią na ławkach.

***

Po trawniku żabka skacze,
Z nieba deszczyk sobie płacze,
A ja idę po malutku,
Szukam wiosny w mym ogródku,
Może wreszcie ją zobaczę?

***

Dzisiaj dzień jest niewesoły,
Nie chcę więcej iść do szkoły,
Wiersz mój, Pani tak uważa,
Moich przeżyć nie wyraża,

A w sumie to są bazgroły!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz