9 grudnia 2013

W Barcelonie jeden dzien

W Katalonii dwie Blondynki
Z mapą walczyć próbowały
Zgubiły gdzieś Gaudiego budynki,
Port, katedrę i Guell cały!

Acz słońce całkiem miło prażyło
I tanie wino się ciutkę lało
W sumie zgubić się było miło.
Szkoda, że miały urlopu tak mało.



3 grudnia 2013

Dwie Magdy.

W pewnym korpo w centrum miasta
Magdy ręce załamały
Nikt tu złotem już nie szasta
Czasem duży tez jest mały...

Nie ma pochwał, nie ma chwały
Prezes już bez butów chodzi
Ale zawsze dochód stały
Przywiązanie jakieś rodzi.

Więc się topią w swej żałości
Zamiast ruszyć zad do przodu
Może je ten marazm złości?
Szkoda że zmiana wymaga zachodu.

Dla Sylwii


Na wsi pracuje wbrew własnej woli
Winem często zapija smutki
 I czasem zatraca się w swej niedoli
A w domu czeka syneczek malutki

Dziecię to niczym Aniołek jest grzeczne,
Po ojcu odziedziczył tę cechę
Rozumiesz jej decyzje niedorzeczne?
Że nie chce tatusia przyjąć pod strzechę?


Jaki jest sens w tym dziwnym wyborze
Rodzina ze smutkiem kręci głowami
Coś ty zrobiła grzesznico, mój boże!
Przecież on bił cię tylko słowami!

Więc ona siedzi sama, smutna i cicha
Nikt nigdy nie udzieli jej pomocy, to już wiecie.
Ale się kołacze gdzies nadzieja licha:
Może jednak znajdzie się książę gdzieś na tym świecie...

Pracowo

Pewna pani z ikomersu
Prezentację tworzyć miała
Ale nie widziała sensu
Więc jej z tego wyszła chała

Szef jej pyta: co się dzieje?
Ona płacze, ręce łamie
Jesień, chandra, ciągle leje
Ja chcę jakieś loty tanie!

I na plaży lico smażyć
Parasolkę mieć w koktajlu
Patrząc w niebo sobie marzyć
Czas na zmianę w mym lajfstajlu!

Szef nie wierzy w taki dołek
"Mogę spełnić twe życzenia
Stracić możesz tu swój stołek
Więc poszukaj gdzieś natchnienia!"

Pewna Pani z ikomersu
Bardzo wtedy posmutniała
i złożyła wers do wersu
Prezentację napisała.

2 grudnia 2013

Spłodzone na pożegnanie kolegi Wilka.



Z daleka falował czarny lok na czole,
I pewny chód młodego Casnovy ,
Co często w tym naszym grajdole
Powodowało plotki i różne rozmowy.

Teraz życie na przód mknie
I wszystko się zmienia powoli;
Kiedy Góra szeregi swoje tnie,
Musimy wspierać się w swej niedoli.

Więc Ci Pawle życzymy w przyszłości
Abyś swą watahę zawsze wspomniał miło,
Wiele szczęścia, sukcesów, radości,
Pamiętaj co dobre, zapomnij co złe było…

Wiemy, że w nowym zawodzie nie pobłądzisz,
Tylko może bierz mniej urlopów na żądanie J
(Wątpię czy Zimoch się obija – jak sądzisz?)
Po prostu PISZ i wciąż kochaj piłki kopanie!